Home
Inspiracje
Greckie słowo ángelos (anioł) oznacza posłańca

Greckie słowo ángelos (anioł) oznacza posłańca

Od czasów starożytnych wierzono w niewidzialne istoty, które pośredniczą między światem duchowym i ludźmi. W naszej kulturze postać anioła bierze swój początek z greckiego i rzymskiego antyku oraz judaizmu. W Biblii znajdujemy wzmianki o istotach stworzonych przez Boga, które w swym wyglądzie nawiązują do przedstawień znanych ze sztuki Bliskiego Wschodu, ale to grecka, skrzydlata Nike i rzymska Wiktoria (boginie zwycięstwa) wpłynęły na ukształtowanie anielskiego kanonu w sztuce europejskiej.

Wg Ambrożego z Mediolanu w anielskiej hierarchii sześcioskrzydłe serafiny zajmują najwyższe miejsce. To chór pierwszy, przewyższający miłością wszystkie inne, dlatego też znajdują się najbliżej Boga i kontempluje Go. Znaczenie skrzydeł aniołów wyjaśnia Jan Chryzostom: „manifestują one wzniosłą naturę aniołów, dlatego Gabriel przedstawiony jest ze skrzydłami. Nie oznacza to, że w rzeczywistości je posiadają, ale są one atrybutem anielskiej mocy i nie mają żadnego innego znaczenia poza wskazaniem na wzniosłość ich natury”. Oprócz znaczenia nadprzyrodzonego, skrzydła oznaczają prędkość poruszania się, dzięki czemu aniołowie mogli szybko pojawić się na ziemi z boskim poselstwem.
Sztuka chrześcijańska spowodowała, że postacie bożych posłańców z pełnym impetem wkroczyły na arenę rzeźby i malarstwa. Do około IV stulecia anioły nie miały skrzydeł, byli to zwykli mężczyźni i tylko dzięki tematyce dzieła można było rozpoznać, że to anioł. Najwcześniejsze wyobrażenie „mężów bożych” ze skrzydłami pochodzi z „Sarkofagu Księcia” - dziecięcego grobowca odkrytego w latach 30. XX w. w Sarigüzel koło Istambułu. Od tego czasu aniołowie w ikonografii europejskiej otrzymują skrzydła już na stałe.
Cztero- i sześcioskrzydłe anioły mają najczęściej przedstawione tylko twarz i skrzydła. Istoty te obrazują moc i potęgę Boga. Dwuskrzydłe zaś przypisane zostały rzeczywistości ziemskiej: są Jego wysłannikami i opiekunami człowieka.

Znamy skrzące się złotem i drogimi kamieniami boskie istoty z bizantyjskich mozaik. Dostojne i wzniosłe, z głowami otoczonymi nimbem i twarzami bez wyrazu, pozbawionymi jakiejkolwiek emocji, niewiele mają wspólnego z późniejszym, opiekuńczym stróżem. Wzbudzają raczej respekt i nabożną cześć, wiernie otaczając Chrystusa i Maryję, strzegą niebiańskiej rzeczywistości. Ta „maniera grecka” utrzymywała się aż do czasów Giotta, który w sztuce europejskiego malarstwa dokonał rewolucji na miarę przewrotu kopernikańskiego w astronomii. Od tego momentu anioły przybierają coraz bardziej ludzki, przyziemny wygląd. Popularnym „anielskim” tematem w sztuce późnego średniowiecza stały się sceny Zwiastowania NMP. Anioł schodzi na ziemię i nie jest już groźnym wartownikiem boskiej obecności, lecz bożym posłańcem i sługą człowieka. Renesans i barok dokonały kolejnej rewolucji: pojawiają się putta – nagie, tłuściutkie dzieci ze skrzydełkami, zupełnie obdarte z nadprzyrodzonej godności, ale nie jest to przypadkowe: wraz ze skierowaniem umysłów ludzi ku korzeniom antycznym, nawiązują one do skrzydlatego Amora (Kupidyna) – rzymskiego boga miłości. Barok na krótką chwilę próbował ponownie je zrehabilitować przez dodanie do tematyki maryjnej. I to był koniec apogeum aniołów, które wraz z nastaniem epoki oświecenia, tak jak cała sztuka religijna, straciły na znaczeniu. Zyskały już zupełnie nową, świecką jakość: stały się popularnymi „amorkami” godzącymi w ludzkie serca strzałą miłości. Przetrwały w sztuce ludowej, sepulklarnej i jako duchowi opiekunowie każdego z nas. Ta ostatnia rola jest kojarzona przede wszystkim z obrazków znanych nam z dzieciństwa: anioł przeprowadzający dwoje dzieci przez dziurawy most.

Joanna Babiarz